Lycevyj kut. Jak vberehtysia vid vlasnoji kryvodusznosty

lycevyj-kut

lycevyj-kut

Bahatopoliarnyj rozlad osobystosty, imenovanyj “miscevymy vyboramy”, vsżuchnuv, i suspiľstvo povernulosia do biľsz tradycijnych vidchyleń vid normy. U massztabach, jaki, vidpovidno do miżnarodnoji klasyfikaciji chvorob MKCh-10, dozvoliajuť vvażaty jich normoju.

Polityka, rybolovlia j seks (jak tradycijni dżerela najpravdyviszoji informaciji) majuť odnu zahaľnu rysu — nemożlyvisť pryncypovoji perevirky opovidacza.

Ni, można, zvisno, ujavyty pevni ideaľni umovy eksperymentu z toczky zoru povtoriuvanosty zajavlenoho rezuľtatu. Krajinu Utopiju, pidvodnyj fiszmarket, libido z vodohonu. Ale v takoho rodu komunikacijach pravdyvisť zovsim ne je pryczynoju interesu do nych. Poszuk istyny, pravdy j spravedlyvosty, vsuperecz poszyrenij politkorektnij dumci, zovsim ne je vid poczatku vyznaczenoju metoju liudyny.

Cia meta zjavliajeťsia v miru toho, jak liudyna vyczerpuje svoji bazovi możlyvosti. Koly peresicznyj bíologicznyj instrumentarij, joho sociaľni “palky-kopalky” biľsze ne postaczajuť liudynu pożyvoju — fizycznoju czy duchovnoju, todi vona, vsuperecz ustanovkam agresyvno-sluchnianoji biľszosty (“Tobi sżo, biľsze za vsich treba?”), poczynaje szukaty istynu. Inkoly nasżadky ce cinujuť i robliať nebiżczyka objektom pokloninnia. Ale perevażno — ni. Bo poszuk istyny — zaniattia indyviduaľne, a liudyna — istota sociaľna.

I korystujeťsia vona perevażno prostoju vnutriszniovydovoju konkurentnoju strategijeju ta dvoma jiji davnimy, ale efektyvnymy instrumentamy. Ce nasyľstvo, jak biľsz maskulinnyj, i brechnia — jak feminnyj instrument. Ubyvstvo i zrada zovsim ne obovjazkovi, dlia osobystoji efektyvnosty cilkom dostatnio posady i makijażu. XXI stolittia vse-taky.

Hender tut znaczennia ne maje. Statevoroliova povedinka dedali mensze vyznaczajeťsia zdobyczcziu mamonta, pidtrymuvanniam vohniu ta ditorodinniam. Biľsze — bażanniam pidporiadkuvannia czy dominuvannia.

U period kryz odnoczasno zahostriujuťsia dvi tendenciji — konkurencija i objednannia. Slabszi rozumni osobyny objednujuťsia dlia vyżyvannia, sżo ne zavażaje jim iz czasom podurniszaty i vziatysia za vzajemoznysżennia, sżojno zovnisznia zahroza slabszaje. Pry ciomu, pożyrajuczy odne odnoho sociaľno, energetyczno j moraľno, hromadiany prodovżujuť hovoryty pro poszuky istyny, solidaryzm, vysżi cinnosti ta inszi duchovnosti.

Ce nazyvajeťsia kryvodusznistiu (lycemirstvom). I z boku vyhliadaje dosyť potiszno, oskiľky v niomu obvynuvaczujuť odne odnoho liudy z cilkom identycznoju sociaľnoju povedinkoju.

Poniattia “lycemirstva” vynyklo u Starodavniomu Rymi i, jak czasto buvaje z terminamy, spoczatku niczoho pohanoho v sobi ne neslo. Pid czas teatraľnych postanovok aktory nadiahaly masky. Teatry ż buly zavbiľszky jak stadiony, i mimiku treba bulo jakoś peredavaty, oś i buly masky z riznymy vyrażenniamy emocij.

U seredni viky, koly cerkva żorstoko borolasia z majdannym mystectvom ta inszym figliarstvom, stavlennia do aktoriv rizko zminylosia na hirsze, — brodiaczi teatry noczuvaly za meżamy miśkych muriv. Do toho ż lycarśka kuľtura hranycznoji priamoty i tverdosty sliv stavyla aktoriv-slovobludiv pryblyzno v take same stanovysże, u jakomu nyni perebuvaje prostytucija. Na korporatyvi vystupyly — nu i vse, z pliażu.

“Zmina oblyczczia”, zamina spravżnioho na demonstratyvne stala rysoju neprystojnoji povedinky, ale tiľky dlia vysżoho stanu, jakomu buv vlastyvyj pevnyj kodeks kuľturnoji povedinky, sżo mav v osnovi brytanśke, francuźke abo nimećke korinnia. Na nyżczi verstvy ne poszyriuvalysia ni osud, ni schvalennia. Doky ci verstvy ne pryjszly do vlady.

Otoż, jaksżo zovniszni vyjavy emocij, povedinka ne vidpovidajuť vnutrisznim pereżyvanniam i spravżnim poczuttiam cijeji liudyny, — ce pohano.

Sżo vidczuvaje liudyna naspravdi, my, v pryncypi, możemo vyznaczyty z dopomohoju empatiji. Popry te, sżo vona vyrażaje abo demonstruje, hovoriaczy pro polityku, rybolovliu czy seks. My baczymo z jiji dij, żestiv, mimiky, tonu holosu, sżo zmistova czastyna mesydżu niby ne duże. Ale dlia nas (my ż ne szukajemo istyny?) vażlyvisza forma vyrażennia, vona nese v sobi informaciju pro spivrozmovnyka, jaku vin naspravdi chocze prychovaty. Czy, navpaky, pidkynuty. Ce zależyť vid joho dominanty — panuvaty czy pidkoriatysia.

Czomu, v jakych sytuacijach liudyna demonstruje absoliutno inszi emociji abo pereżyvannia, niż ti, sżo vidczuvaje naspravdi? Po-persze, jaksżo liudyna ne schyľna hraty v nesżasnu żertvu, żyttievyj dosvid jij pidkazuje, sżo zradżujuť tiľky svoji, bo czużi niczoho pro tebe ne znajuť. Ce zvyczajnyj strach. Po-druhe, cia usvidomlena samotnisť, sżo vyplyvaje z toho ż taky dosvidu, — vzajemni pidnalasztuvannia j rezonans zovsim ne oznaczajuť podiliannia czyjichoś poczuttiv.

Kryvodusznisť — ce prosta strategija zachystu vid urazlyvosty. Otże, sże odnym czynnykom kryvodusznosty je vidczuttia slabkosty. Same vidczuttia, oskiľky subjektyvni pereżyvannia majuť duże malo spiľnoho z reaľnistiu.

Sżo my majemo v ukrajinśkij reaľnosti?

Vkraj nyźku samoocinku, pobudovanu na sytuatyvnych, ale boliuczych porazkach nacionaľnoji identycznosty. Sżojno my dumajemo, sżo ukrajinci, jaki vony je naspravdi, nedosyť choroszi dlia Evropy, tut-taky vynykaje strach, i my poczynajemo prychovuvaty svoji spravżni poczuttia. Naspravdi ci naszi sżyri poczuttia same i je dlia trochy vtomlenoji Evropy dżerelom spravżnioji zacikavlenosty. Problema v tomu, sżo vlasnu pryrodnisť my cinnistiu ne vvażajemo, a natomisť proponujemo zachidnomu svitu joho ż “busy j dzerkaľcia”, tiľky stolitnioji davnosti. “O-o, — każuť zachidnyky, — jakyj vy majete harnyj rarytet!” Tak, każemo my j nadliudśkymy zusylliamy namahajemosia peretvoryty krajinu na Andrijivśkyj uzviz iz vyszyvkamy ta derevjanymy bulavamy.

“Nou, — każuť zachidnyky, — tut je nemożlyvo chodyty ta jizdyty, można lamaty noha!” Ta ne pytannia, każemo my j zalyvajemo krajinu tryczi ukradenym asfaľtom, evropejizujuczy jiji do stanu chronicznoho “jamocznoho remontu”.

“Fu, — każuť zachidnyky, — vy je sami zlodiji ta kaznokrady, jaksżo dozvoliajete soboju pravyty zlodijam i kaznokradam”. Ajn moment, każemo my, zaraz rozberemosia, i jdemo na Majdan. Zlodiji j kaznokrady nas tam triszky vbyvajuť i triszky vtikajuť, ale nenadovho, i povertajuťsia, a dejaki naviť na tankach.

U kożnomu z do boliu vidomych vypadkiv naszi obicianky sobi j svitovi buly dovoli sżyrymy, ale ne maly niczoho spiľnoho z naszymy możlyvostiamy. Vydacza bażanoho za reaľne, sżob syla bażannia sama soboju materializuvalasia, — dosyť dytiacze bażannia, ta j sama dytyna, osoblyvo suczasna, v kursi.

Czy można nazyvaty dytynu lukavcem (lycemirom)? Jakoś nezruczno, dytyna vse-taky. Może, tomu liudy prahnuť vyhliadaty molodszymy, sżob otrymaty vid mas induľgenciju vlasnsj kryvodusznosti?

Kryvodusznisť — znak toho, sżo suspiľstvo ne poczuvajeťsia v bezpeci. Vono vidczuvaje, sżo chtoś namahajeťsia samostverdytysia za joho rachunok, “pojuzaty”, jak każuť u narodi.

Pislia netryvaloho periodu spravżnioho jednannia novoji vlady i suspiľstva nastalo vzajemne nebezpidstavne rozczaruvannia. “Vony znovu breszuť”, “nas obmaniujuť”, my obrażajemosia j vyslovliujemo pretenziji z narostajuczoju syloju, a potim, jaksżo pretenziji nevyriszeni, rozluczajemosia.

Popry veś hriadusżyj nebezkrovnyj dramatyzm — ce najprostiszyj variant, sżo ne potrebuje intelektuaľnych zusyľ. Ale vin ne hodyťsia, jaksżo treba pobuduvaty sociaľni vidnosyny, j instytut vlady, u pryncypi, dlia vas vażlyvyj.

Krok perszyj: vyznaty, sżo ne tiľky metoju vlady je obduryty vas, a j vy jiji obduriujete za perszoji ż lipszoji nahody. Można poczaty z podatkiv.

Krok druhyj: podumaty, sżo my takoho zrobyly vydatnoho u svojij vlasnij sociaľnij povedinci, sżob kryvodusznisť stala dyskomfortnoju.

Krok tretij: perestaty liakaty lukavciv i oszukanciv pustoporożnimy oburenniamy. Tak vy jich prosto poperedżajete pro svoji namiry.

Ce podije, jaksżo my sżyri u svojich namirach i vzajemno pidtverdżujemo ce indyviduaľnoju povedinkoju. Krytyka vlady — tradycijno czudovyj instrument demokratiji, ale vin absoliutno neefektyvnyj bez krytyky sebe, inaksze — ce prosto zazdrisna kryvodusznisť.

Napryklad, za veś period czasu obhovorennia Ilovajśkoji tragediji ukrajinśke suspiľstvo zahalom dosyť spravedlyvo krytykuvalo vysże vijśkove j milicejśke kerivnyctvo. Ale te ż taky suspiľstvo jakoś soromlyvo unyknulo takoji ż pryncypovoji ocinky dij soteń zvyczajnych vijśkovoslużbovciv, jaki poprostu vtekly z polia boju (okremi podalysia aż za tysiaczu kilometriv), poczynajuczy z perszoho epizodu 24 serpnia 2014 r. na prykordonnomu rubeżi Kutejnykove—Mokrojelanczyk.

My misiaciamy hovoryly pro pryncypovu vażlyvisť cych miscevych vyboriv, na jakych reaľna javka pryncypovych liudej u pidsumku po krajini stanovyť… Skiľky? Otoż bo. Pislia cioho buď-jaki publiczni skarhy jakiś nedoreczni. Ale pry czomu tut dorecznisť do chotinnia?

Nasza vlasna kryvodusznisť generuje kryvodusznisť vlady v razy.

Hromadianśke suspiľstvo povidomliaje vladi pevnyj negatyvnyj prypys: “Ne roby toho-to j toho-to, inaksze ja, suspiľstvo, boliacze pokaraju tebe” abo “jaksżo ty ne zrobysz toho-to j toho-to, ja boliacze pokaraju tebe”.

Odnoczasno peredajeťsia vtorynnyj prypys, jakyj konfliktuje z perszym: “Daj nam vse i nehajno, bo ja, suspiľstvo, — duże chorosze”.

Obydva prypysy dosyť kategoryczni, i vladi, v pryncypi, vażlyvo zberihaty dobri stosunky bodaj iz czastynoju suspiľstva, jaka “peremoha”, jak iz partnerom po komunikaciji.

Prote cia czastyna ne może projasnyty, kotryj iz prypysiv sżyryj, bo vykryttia suspiľstva v kryvodusznosti też pryzvodyť do konfliktu (“Ty meni ne doviriajesz?”, “Ty dumajesz, ja sam ne znaju, czoho choczu?”, “Vy hotovi vydumaty sżo zavhodno, tiľky b nam doszkulyty” i t.p.). Tomu vladi prostisze pryjniaty te, sżo jiji prosto liubliať takym dyvnym czynom, niż vykryty narod u nesżyrosti, — sobi dorożcze.

Jaksżo sytuaciji povtoriujuťsia nadto czasto, i suspiľstvo, i vlada stajuť dezorijentovanymy. Dlia nych żyttievo vażlyvo vviczlyvo reaguvaty na povidomlennia, ale pry ciomu niczoho ne robyty, oskiľky diji — odnoznaczni, a reaguvannia może buty vytlumaczene po-riznomu. Je możlyvisť dlia zminy masok.

I oś tut iz psychikoju vidbuvajuťsia cikavi zminy. Indyvid, jakyj vyris u takych umovach (a ce vże pokolinnia), z czasom może zovsim vtratyty zdatnisť do metakomunikaciji, vybaczte na slovi. Tobto do utocznennia — sżo naspravdi malosia na uvazi. Adże zvorotnyj zvjazok — nadzvyczajno vażlyva czastyna sociaľnoji vzajemodiji.

Bezliczi potencijnych konfliktiv i durnych pomylok my zapobihajemo frazamy na ksztalt: “Sżo ty majesz na uvazi?”, “Czomu ty ce zrobyv?”, “Ja pravyľno zrozumiv?”.

Kryvodusznisť jak spotvorena forma vviczlyvosty ne peredbaczaje takych nekoszernych utoczneń.

Je take poniattia “lycevyj kut”. Ce kut nachylu oblyczczia vidnosno vertykali. Upersze joho vymiriav hollandśkyj uczenyj XVIII st. Kamper i opublikuvav jak posibnyk dlia chudożnykiv, spyrajuczyś na antyczni ujavlennia pro idealy krasy. Jak i z evoliucijeju stavlennia do lycedijiv, iz cym terminom vidbulysia prykri metamorfozy, oskiľky joho vykorystaly durni rasysty. Vony prosto ne znaly, naskiľky mavpy naspravdi czesniszi j krasżi za bahatioch liudej.

Ta jaksżo ujavyty taku sobi etycznu vertykaľ jak nepochytnisť, jak toczku vidliku, todi cilkom można ujavyty j kut kryvodusznosty. Naskiľky liudyna zdatna schylyty holovu vidnosno vlasnych ujavleń pro pryncypovisť?

Je bezlicz psychologicznych porad na temu, jak rozpiznaty kryvodusznisť, jak ociniuvaty czy dolaty joho naslidky. Vsi vony potrebujuť pevnych laboratornych umov — stabiľnosty, poslidovnosty, povtoriuvanosty, kryterijiv. Umovy humanitarnoji katastrofy, v jakych perebuvaje ukrajinśke suspiľstvo, ne dozvoliajuť jich zastosuvaty dosyť efektyvno.

Ta je odyn sposib, dosyť prymityvnyj, jak na nasze osviczene stolittia, ale dijevyj.

Prosto ne schyliajte holovy. Ni pered kym. Nikoly.

OBHOVORENNIA